Niezłomny zawodnik

W weekend zakończyły się Mistrzostwa Świata w podnoszeniu ciężarów. Polacy zdobyli tylko jeden medal, ale za to wywalczył go wyjątkowy zawodnik – Bartłomiej Bonk.

Najpierw był wielki sukces na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Dwaj reprezentanci sportów dla twardych zawodników, Damian Janikowski (zapasy) i właśnie Bartłomiej Bonk, wywalczyli brązowe medale. Był to 10 dzień imprezy, a nasz kraj miał na koncie tylko dwa wcześniej zdobyte „złota”. Wszyscy potrzebowali zwycięstw Damiana i Bartka. Pozwoliły one kibicom dalej wierzyć, że może jeszcze coś uda się zdobyć na zawodach w Anglii. W efekcie udało nam się przywieźć z tej imprezy 10 medali co trudno uznać za sukces. Tym bardziej ważne były zwycięstwa chłopaków z 6 sierpnia.

Potem wielka rodzinna tragedia spowodowana, jak mówi sam sztangista, błędem lekarzy przy odbieraniu porodu. Niedotlenienie mózgu jednej z nowonarodzonych córek Bartka było dla niego wielkim ciosem. Przestał trenować i poświęcił się rodzinie. Nie było do końca wiadomo czy wystartuje na Mistrzostwach Świata we Wrocławiu. Do poważnego trenowania wziął się na około trzy miesiące przed imprezą. W rezultacie, nie będąc faworytem do medalu, zaskoczył wszystkich i niespodziewanie stanął na podium.

Zawsze kibicuję sportowcom, którzy przeżywają ciężkie chwile. Czasami życie potrafią uprzykrzyć kontuzje o czym sam niejednokrotnie się przekonałem. Innym razem są to sprawy osobiste. Doskonale rozumiem jak wydarzenia spoza sali treningowej potrafią utrudnić codzienną pracę. Ostatnio Bartek z pewnością nie miał łatwo i było mu ciężej niż innym zawodnikom przygotować się do turnieju we Wrocławiu. Tym bardziej cieszy mnie jego sukces. Wiem, że tego potrzebował. Gratulacje Bartek.
Trwa ładowanie komentarzy...