Od bohatera do zera

Ciężkie jest życie sportowca. W szczególności znanego sportowca. Gdy się wygrywa, wszystko jest w porządku, są miłe słowa, pochwały. Wtedy jesteś „nasz”. Gorzej gdy powinie się noga. W takich chwilach można zobaczyć ilu naprawdę ma się prawdziwych kibiców.

Mam wrażenie, że z takimi zmiennymi uczuciami kibiców musi teraz poradzić sobie Artur Boruc. Niegdyś chwalony za fantastyczne występy w Celticu Glasgow i reprezentacji Polski (kibice ze Szkocji wręcz śpiewali piosenki na jego cześć).

Dziś wyśmiewany przez kiks jaki mu się zdarzył w meczu ze Stoke. Moment nieuwagi i wpuścił gola ze 100 metrów. Bramka padła po kopnięciu piłki przez bramkarza przeciwnej drużyny, Asmira Begovića.



Dziennikarze nazwali to trafienie „wielką wpadką”, „koszmarnym błędem” czy „blamażem”. Ja nazwał bym to „potknięciem”, bo wierzę, że ten mecz nie przekreśli obecnych i przyszłych osiągnięć tego piłkarza. Osobiście uważam, że Artur to wielki zawodnik. Potwierdza to fakt, że regularnie występuje w klubie, który jest rewelacją obecnego sezonu jednej z najlepszych lig świata, angielskiej Premier League.

Z podobnymi problemami musiał zmierzyć się Damian Janikowski po nieudanych mistrzostwach świata i Europy. Pojawiały się głosy krytyki czy nieprzychylne komentarze. Było też jednak wiele ciepłych słów od wiernych fanów, którzy pocieszali młodego zapaśnika i zapewniali, że dalej będą mu kibicować. Z doświadczenia wiem, że każdy zawodnik potrzebuje takiego wsparciach w momentach trudnych kiedy nie idzie, kiedy ma się słabszy dzień. Lojalny kibic nie odwraca się od swojego idola po pierwszej lepszej wpadce. Prawdziwy fan sportu potrafi docenić całość dokonań i spojrzeć na daną postać z pewnej, szerszej, perspektywy. Błąd to ludzka rzecz. A sportowiec jest tylko człowiekiem i wpadki mogą mu się przydarzyć. Warto o tym pamiętać drogi kibicu.
Trwa ładowanie komentarzy...